Zakazane reklamy cz.1

Posted on Lipiec 6, 2007. Filed under: Życie |

Sezon ogórkowy w pełni, nie ma co robić, o czym pisać. Oglądam TV i nagle… eureka! Inspiracją tejże notki były głupie reklamy. Postanowiłem napisać własną wersję reklam.

To tylko trzy reklamy, ale jakże śmieszne, nieprawdaż? ŻRP – Żenujące reklamy prowadzącego 🙂 Pozostaje jezcze zachęcić jakoś do oglądania tych reklam. Myślę, że sposób na wierszyk a’la Szymon Majewski jest dobry. Więc zachęcam. Choć się nie obrażę, jak ktoś teraz stronę wyłączy. No, koniec tej wstępowej dłużyzny 😉
Kiedy głód zagląda w oczy
Kiedy pies moczem nogę zmoczy
Gdy sesja z Wiejskiej wydaje się zbyt mądra
….

Kurwa, coś nie wyszło… Ale wstęp był dobry ;]

Oto owe reklamy:

Reklama numer 1

Rzut kamerą (beretem?) na lekarza z nietęgą miną. Zaraz potem szybkie przerzucenie na kobietę.
Jej wyraz twarzy wskazuje towarzyszący jej strach i niepokój. Łzy cisną jej się do oczu.
(L)ekarz: Mam dla pani bardzo złą wiadomość… (W tle muzyka fortepianowa, delikatne naciśnięcia klawiszy)
(P)ani: Czy to…?
(L): Tak, to rak, proszę pani.
Pani jakby trochę zbladła, pierwsza łza spłynęła jej po policzku…
(P): Czy aby na pewno, doktorze?
(L): Tak, i to bez dyskusji. Widać to na pierwszy rzut oka.
Pani otarła łzę, która zdaje dotarła już do okolic pępka, rękaw zbrudziła smarkami.
(P): Ale ja zawsze starałam się tego unikać… Chciałam mieć….
(L)Tak wiem. Kraba. Ale małe raki mogą przypominać kraby, trudno. Następnym razem proszę kupować zwierzaczki w sklepie zoologicznym.

Ekran zaciemnia się, na środku delikatnie wyłania się biały napis:
Klinika weterynaryjna „Super Hiper Pet Clinic”

Reklama numer 2

Małżeństwo, ok. 30 idzie po sklepie z dziećmi, lat ok. 5.
Dzieci wydzierają się na cały sklep:
Chłopiec: Tato! Mamo! Zobaczcie jaki super fajny! Muszę mieć!
Dziewczynka zaś ciągnie rodziców w tą bardziej różową część sklepu – lalki. Dużo, ale to kurwa dużo lalek, różniących się między sobą kolorem paznokci, ew. kolorem włosów.
Wrzask niemiłosierny, zwłaszcza gdy rodzice spoglądają na siebie, po czym na listę z zakupami, na której widnieje tylko jeden zapis:
„Srajtaśm…. papier toaletowy”. Tylko i aż tyle. Lodówka prawie pusta, ojciec po bliższym przyjrzeniu się też jakiś taki niedogolony…
Po chwili seria krótkich ujęć: Dzieci, lat ok. 15. Na każdym ujęciu/sekwencji dziecko (chłopiec i dziewczynka) wołające: „Mamo, daj…”, „Tato, daj mi na…”, „A dasz mi…”.
Po zakończeniu tych ujęć kamera pokazuje ojca w pracy. Budowlaniec, podając cegły jak pojebany.
Ekran zaciemnia się. Pojawia się napis:
„Wyeliminuj przyszłe koszta! Używaj prezerwatyw!”

Reklama numer 3

Scenka 1

Kamera robi najazd na znak drogowy: „Warszawa → 5km”
Akcja przenosi się do trójgwiazdkowego hotelu „Marian”, oddalonego od tejże malowniczej miejscowości turystycznej o właśnie 5 km.
Jakiś człowiek, nazwijmy go Jossad Bin Vollenuf (Taki arabski odpowiednik Johna Kowalsky’ego) właśnie obkleja się pasem.
„Ale zaraz! Gdzie do chuja są ładunki?! Nie było mnie w pokoju tylko 20 minut!”
Bierze telefon w ręce, dzwoni:
„Tu Jossad. Odwołujemy akcję, zajebali mi ładunki… Yhm… Nie… Oni tu mają agentki pośród sprzątaczek!”

Scenka 2
Ten sam anonimowy arabski terrorysta-samobójca, Jossad Bin Vollenuf parkuje ciężarówką wypakowaną materiałami wybuchowymi pod budynkiem. Jossada dziwi tylko, że od 30 minut ktoś ten sam samochód za nim jedzie.
„Pewnie jedzie tam, gdzie ja” – pomyślał.
Wysiada z samochodu, odpalając zapalnik. 10 minut. „Wystarczy na oddalenie się” – pomyślał.
Sam Jossad udaje się do oddalonego o 800 metrów wieżowca, co by z góry podglądać swoje dzieło. Po przejściu 300 metrów w linii prostej odwraca się.
„What the fuck!!!” – krzyczy.
Z samochodu nie pozostał nawet ślad, nie mówiąc już o żadnej plamce oleju, czy choćby małego odprysku lakieru.

Scenka 3
Jossif wraz z 2 kolegami o swojsko brzmiących imionach: Muhammed Saeed al-Sahaf i Abd ar-Rahman al-Haydari al-Kaylani wychodzą z hotelu „Marian”.
Ostatni z nich przeładowuje broń, po czym chowa ją pod kurtką.
Wychodzą na miasto.
Idziemy na skróty(„Idziemy na skróty” ) – powiedział Abd ar-Rahman al-Haydari al-Kaylani.
Nagle zza winkla wyskakuje kilkunasto wracających z meczu Fanatycznych Obrońców Czystości Rasy w Polsce i natychmiast zauważa naszych bohaterów. Fanatyczni Obrońcu Czystości Rasy w Polsce ruszają w ich kierunku. Ekran ciemnieje. Trójka naszych bohaterów ukazana jest akurat w porze karmienia w areszcie deportacyjnym – sami, cali w gipsie nie mogą się nawet poruszyć.
Pojawia się logo Komendy Stołecznej Policji i napis: „Bądź czujny, pomóż policji”.

Reklamy

Make a Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...

%d blogerów lubi to: